Krzywym okiem zgryźliwego optymisty

Zniszczmy stereotypy atrakcyjności!

 

    Nasze kochane panie ciągle narzekają, że my, mężczyźni, wymagamy od nich mnóstwa niemożliwych do spełnienia rzeczy. Ciężki ten los kobiety! Musi być nie tylko wiecznie młoda i zgrabna, ale jeszcze wysportowana, dobrze ubrana, zaradna, a do tego tryskająca fantazją w kuchni i w sypialni… A najgorsze jest to, że żaden chłop nie zażyczy sobie, by kobieta była po prostu inteligentna… Ot, co za cyniczne męskie draństwo! Nie mogła by wystarczyć chłopu po prostu przeciętna szara myszka-kujonka? Jęczy prasa kobieca, jęczą serwisy i babskie blogi… Wylewa się z nich fala żalu na tych prymitywnych chłopów, co to za księżniczkami wypatrują oczy i nie dostrzegają ziaren wśród plew. Szuka się winy w reklamach, uparcie promujących zgrabne i wyphotoshopowane do ideału piękności, kosmicznie odstające od szarej babskiej rzeczywistości… Psioczy się na projektantów mody, psioczy i narzeka…

     Chyba najbardziej nasze dziewczyny mają za złe to, że faceci ciągle z uporem maniaka lubują się w dziewczynach pięknych i zgrabnych, zamiast upodobania swe skierować w kierunku pucołowatych i krzywonogich okularnic obdarzonych szczodrze inteligencją i szerokim horyzontem. Bo jeszcze żeby tylko chłopy szukały dobrych mamusiek, kucharek i gospodyń, to wszak zrozumiałe, do odwiecznego kanonu męskich wymagań pasujące, a i do spełnienia przez szeroko rozumiany babiniec — jak najbardziej możliwe. Ale że chłopy cenią głównie zgrabne nogi, obfite biusty i krągłe pupy? No toż to przecież oburzające! I jakie prymitywne! Uwłacza to kobiecej godności, szczególnie jak jest to godność obleczona w dwie oponki wokół bioder, że męska brać nie chce dostrzec atrakcyjności w tym, co kobieta ma pod sufitem. Z pewnością więc zmarniał nam ten męski ród, zdegenerował się i zszedł na psy…

     Kochane dziewczyny! Ja mam propozycję. Zniszczmy te stereotypy! Skłońmy facetów, by patrzyli głębiej i wnikliwiej w damską naturę, sięgnęli wyżyn szlachetności i zaczęli cenić w kobietach to, co kobietom natura szczodrze dała, a nie to, co graficy wycyzelują w programach graficznych. Niech chłopy rzucą w kąt wszystkie „playboye” i „cekaemy”, zedrą ze ścian kalendarze z roznegliżowanymi modelkami i wreszcie zaczną szaleć na punkcie prawdziwych kobiet!

      Ale kobitki, nie oszukujmy się. Chłopy muszą dostać coś w zamian. Ja mam propozycję, której nie powinniście odrzucić. Warto, aby baby dały facetom dobry przykład i też zaczęły cenić to, co w facetach męskie i realne do zrobienia. To fakt, że babski świat nie składa się z samych ideałów o strzelistych nogach, smukłych taliach i księżycowych oczach  ale też fakt, że o takich ideałach faceci marzą. Ale czy wy, dziewuchy, nie marzycie non-stop o książętach z bajki, zarabiających krocie i budujących wam pałace? Czyż facet, by poczuć się facetem, nie powinien przynosić dzień w dzień kabzy nabitej po brzegi, być przy okazji romantycznym rycerzem kruszącym adwersarzy kopią, mieczem i toporem, dającym w mordę każdemu, kto ośmieli się ich honor rodowy splamić? Czyż mężczyzna nie powinien być też złotą rączką o posturze Orlando Blooma z błyskiem Nicolasa Cage’a w oku? Czułym tatulkiem jak Robin Williams, gotowym udawać babcię-nianię byle tylko zostać z dziećmi? A na dodatek być mężnym zdobywcą, adoratorem waszych cnót i animatorem atrakcji na długie zimowe wieczory? Ha, czyż nie o takich mężczyznach się marzy?

    Zróbmy kompromis. Nie każda dziewucha to Lady Fitness z sylwetką Naomi Campbell i biustem Lary Croft. Potężna większość pań nie ma na to szans i mieć nie będzie. Jednak i nie każdy chłop to skrzyżowanie Billa Gates’a z Brucem Willisem (jak zresztą która lubi, kombinacja dowolna). Zacznijmy więc cenić nieśmiałych i małomównych safandułków, którym forsa do garści się nie klei, którzy nie odezwą się pierwsi do dziewczyny i nie zaskoczą jej komplementem czy dowcipem. Niech poszukiwanym typem stanie się zapocony pulpiszon z łysinką kapiącą od łupieżu i nosem garbatym od ciężkich okularów. Niech nie będzie to biznesmen z Rolexem na ręku, Porshe w garażu i Hugo Bossem na grzbiecie… Odpuśćmy sobie romantycznego księcia o twardym charakterze obleczonym w aksamitną powierzchowność…

     Nas, facetów, chyba najbardziej wnerwia babska pogoń za kasiastym gościem. Powie to każdy, nawet człek w miarę zasobny w grosiwo, bo przecież od każdego kasiastego znajdzie się jakiś inny bardziej kasiasty, jak nie z kraju, to z zagranicy. Kasy nigdy nie za wiele, a brak nam w Polsce urodzaju na miliarderów… No a przecież dlaczego u faceta ma się liczyć tylko forsa? Jakie to niskie i prymitywne oczekiwanie! Czyż nie można się po prostu gnieździć kątem u teściowej, zamiast budować domy czy kupować 100-metrowe mieszkania? Zaś na wakacje nie jeździć, lecz chodzić, nie nad Adriatyk, tylko nad osiedlową smródkę? Po cóż odnawiać co kawałek mieszkanie, skoro farba jeszcze trzyma się tynków i będzie się tak trzymać lat ze dwadzieścia? Na chorobę nam nowe meble, skoro sklejka wciąż mocna, choć fornir odpada? A gdyby to każdy kupował tylko nowe samochody, to kto by jeździł starymi gratami? Tylko by złomowiska były pełne odpadów, jakież to nieekologiczne!

     Hej, dziewczyny, same zrozumcie, jakie nierealne macie oczekiwania… No i żeby tak uparcie za tą kasą… Co prawda, co Wam po typie Georga Clooney’a z nutą Mela Gibsona, jeśli chłop ma portki dziurawe… Któraś może powie, że forsa to nie wszystko, całkiem słusznie, ale czyż wszystko bez forsy nie jest niczym? A żeby jeszcze tylko ta forsa… Listą babskich oczekiwań można by owinąć wszechświat dookoła i jeszcze by zostało…

     Dziewuchy, weźcie odpuśćcie… Zmieńcie ten krzywdzący stereotyp męskiej atrakcyjności... Tyle tych zakompleksionych, nieśmiałych i zdziecinniałych chłopaków po świecie chodzi… Niektórzy nawet mają kasę!  Zwróćcie uwagę też i na safandułę, i na wymoczka... Dajcież im szansę!

 Pozdrawiam

 

 

 

 

 

   

P.S. Na razie dość o duperelach… Następnym razem napiszę o zgubnych skutkach rozdziału Państwa od Kościoła, a raczej o dobrodziejstwach ścisłego połączenia jednego z drugim.