Krzywym okiem zgryźliwego optymisty

Niezbity i absolutnie słuszny fakt naukowy

 

Powiem Wam dziś coś naukowego. Udowodnionego i wykazanego ponad wszelką wątpliwość — zarówno na drodze argumentacji teoretycznej, podpartej żelazną logiką, jak i poprzez jasne jak słońce wyniki badań praktycznych. Z twierdzeniem tym, pod którym podpisują się wszyscy intelektualiści i badacze, nie sposób się nie zgodzić, aktualne jest w każdym zakątku świata i w każdej stworzonej przez człowieka kulturze. Dotyczy każdego kontekstu narodowego, etnicznego i geograficznego. Stanowi przykład prawdy absolutnej i łamie tylko jedną zasadę — że od każdej reguły jest jakiś wyjątek. Tak więc oto mamy wyjątek od reguły, brzmiącej, że każda reguła ma swoje wyjątki. Ta reguła wyjątków nie ma. Można jej używać jako modelowe twierdzenie na wykładach filozofii, socjologii, psychologii i wszystkiego innego, co z zachowaniem ludzkim ma związek. Przed tą regułą kłania się statystyka, bo reguła ta to 100% prawdy dla 100% jakiejkolwiek badanej populacji. W imię Ojca i Syna, wykład się zaczyna!

 

Przyjmijcie kochani za prawdę absolutną, tudzież fakt niezaprzeczalny i naukowy, że każdy jedynak to skończony drań, samolub i egoista. Oczywiście, tak ważnych stwierdzeń nie przyjmuje się na słowo, oto więc niezbita argumentacja, wykazująca ponad wszelką wątpliwość prawdziwość absolutną powyższego stwierdzenia.

 

Każdy wie, że jedynak wychowuje się sam. Rodzice patrzą w niego jak w święty obraz, dogadzając z każdej strony, no bo przecież poza jedynakiem nikogo więcej do kochania przecież nie mają. Jedynak (nie mylić z jedynaczką!) nabiera więc od dziecka przekonania, że wszystko dookoła w naturalny sposób jedynie jemu się należy, że on powinien wszystko dostać, zaś każde inne indywiduum musi na cokolwiek, choćby i na nędzny ochłap, ciężko zapracować. Od dziecka wmawia się takiemu, że jest najlepszy, najkochańszy, najcudniejszy, bezkonkurencyjny, jedyny w swoim rodzaju — przy czym dostarcza się takiemu co kawałek szeregu potwierdzeń teoretycznych i praktycznych na jego cudowność i wyjątkowość. Powoduje to, że każdy jedynak jest odporny — niczym beton — na każde późniejsze jakiekolwiek zaprzeczenie wpojonych w dzieciństwie teorii własnej cudowności. Jedynak nie przyznaje nikomu racji, z wyjątkiem sytuacji, kiedy cudza racja jest jego własną racją (a i to pod warunkiem, że jedynak swoją rację wypowie pierwszy, a cudza racja pojawia się dopiero w drugiej kolejności).

 

Dodatkowo pamiętajmy, że jedynak — poprzez wychowanie w samotności — nigdy nie miał możliwości sprawdzić, jak to się żyje z innymi normalnymi ludźmi, więc nic go inni ludzie nie obchodzą. Dopóki jedynakowi jest źle, to jest źle zawsze i wszędzie i w ogólności. A jak jedynakowi jest dobrze, to już mu to w zupełności wystarczy i nie przyjmuje on do wiadomości, że sytuacja wymagałaby czasem, by przychylić nieba także i innym.

 

Wiadomo też niezbicie, że każdy, kto miał choć jeden egzemplarz rodzeństwa, jest wszystkich wad jedynactwa definitywnie pozbawiony. Walka na śmierć i życie z rodzeństwem o szczupłe zasoby rodzinne — szczególnie, jak w domu się nie przelewało — uczy takiego empatii i zrozumienia na całe życie. Uświadamia na przykład, że jeżeli starszy brat zeżarł całą czekoladę i się nią nie podzielił, to nie był to przejaw egoizmu, tylko zwykłej zaradności życiowej, którą promuje sama matka natura umożliwiając przeżycie tylko najlepiej przystosowanym. Następny przypadek obdarowania czekoladą należy wobec tego wykorzystać w taki sposób, żeby można było zeżreć prezent samemu, a wtedy raz — mamy okazję do zdobycia cennego doświadczenia, dwa — sprawiedliwości staje się zadość, bo tym razem czekoladę w całości zżeramy my sami. Jeżeli jest nas — rodzeństwa — więcej, to sytuacja staje się tym bardziej ciekawa i kształcąca. Kolejnymi niewątpliwymi dobrodziejstwami wychowania w wielodzietnej rodzinie jest okazja do kombinowania, jak zrzucić winę na innych, jak wrobić w brudne prace domowe lepszych od siebie, jak najefektywniej zagospodarować dla siebie miłość mamuśki, która czułą pierś i wygodne kolana ma przecież tylko jedne. Jest to sytuacja wybitnie kształcąca i ucząca wczuwania się w cudze położenie — bo nie da się tak dobrze docenić np. matczynej miłości, jeżeli się nie widzi rozpaczliwie płaczącej młodszej siostry z pozycji wypieszczonego starszego synka. Jedynak nie doceni wartości buchniętej z lodówki porcji ciasta przeznaczonej dla braciszka, który późno wraca ze szkoły. Jedynak nie ma pojęcia, jak cierpliwie trzeba znosić fochy starszej siostry, która nie rozumie potrzeby wycinania obrazków z jej ulubionego katalogu mody na użytek lekcji plastyki — taki samotnik więc nie nauczy się przejawiać cierpliwości nigdy w życiu... Szczególnie też krzywdzące dla jedynaka jest pozbawienie go możliwości bycia faworyzowanym dzieckiem, któremu się wszystko należy i wokół potrzeb którego ma tańczyć cała reszta rodzeństwa. Jedynak bowiem nigdy nie odczuje faktu bycia faworyzowanym, jako że nie ma żadnego punktu odniesienia...

 

Wszystko to powoduje, że z każdego jedynaka (powtarzam, jedynaka, nie jedynaczki!) — rośnie ponure indywiduum, krańcowo egoistyczne i cyniczne monstrum, kreatura pozbawiona wszelkich ludzkich uczuć, oporna na jakiekolwiek uczucia pod tytułem wdzięczność i docenianie dla wysiłków innych istot ludzkich. Przytaczanie szczegółowych statystyk mija się z celem, bowiem 100% wskazań potwierdza powyższe wywody.

 

Należy jednakowoż pamiętać o jednym. Wszystko co powyżej napisano, dotyczy jedynaków, osobników płci męskiej. Nie dotyczy jedynaczek — dziewcząt, z kilku bardzo istotnych przyczyn. Po pierwsze, jedynaczki jako kobiety nigdy nie są egoistkami, bo rodzaj żeński z natury jest totalnie odporny na egoizm. Po drugie, jedynaczki nie są nigdy wpatrzone w siebie ani nie mogą zostać zepsute poprzez okazywane im uwielbienie, jako że  dla kobiety jest rzeczą naturalną bycie adorowaną i otaczaną uwielbieniem — tu żadne zepsucie charakteru nie wchodzi w grę. Po trzecie — kobieta, jako lepszy i piękniejszy kawałek rodzaju ludzkiego z natury jest uprawniona do otrzymywania tego, co najlepsze, nigdy więc nie jest możliwa żadna przesada, jeżeli chodzi o jej uprzywilejowaną pozycję. Tyle w temacie jedynaczki.

 

Na zakończenie powiem Wam rzecz straszną.

 

Wypada mi do zbrodni się przyznać.

 

Jestem jedynakiem...

 

Boże, miej litość nad mą nędzną duszą...


<< Podziękowania