Krzywym okiem zgryźliwego optymisty

No to nam Polańskiego capnęli...

   Wzięli i capnęli... Roman Polański w areszcie... dopadły wielkiego artystę ponure duchy przeszłości, kiedy to był młody i głupi i nie przepuszczał żadnej spódniczce... A teraz jest już człekiem statecznym i dojrzałym, co zmądrzał... Oj tak! Zmądrzał! Cała historia kapitalnie potwierdza, jak cwanym wybiegiem ze strony Polańskiego jest dać się aresztować!

   Sami się zastanówcie – czy człowiek, który tyle lat pilnie baczył, by przypadkiem nie zawinąć do jakiegoś kraju, w którym mógłby zadziałać mechanizm ekstradycji do USA, czy teraz byłby taki nierozsądny, by wdepnąć do Szwajcarii, gdzie zagrożenie ekstradycją było bardzo realne? W taką naiwność starego lisa to ja nie wierzę. Zważywszy fakt, że zarówno sam Polański, jak i ofiara jego rozrywkowego charakteru, oboje chcieli sprawie ukręcić łeb już dawno, niucham w tym wszystkim celowe i przemyślane działanie. Jeszcze jak się poczyta doniesienia, że sami prawnicy Polańskiego próbowali popędzić amerykański wymiar sprawiedliwości, by ten się z łapaniem artysty pośpieszył, to już teraz widać, że brak miejsca na wątpliwości. No i zauważcie, że jak wierzyć doniesieniom serwisów informacyjnych, nasz reżyser czuje się dobrze i jest "w bojowym nastroju". Polański ewidentnie chce puścić wodę na swój młyn, tę samą wodę, która mu podmywała fundamenty kariery przez tyle lat...

  Nie trzeba wróżyć z fusów, by się domyśleć rozwoju wypadków. Przyparty do muru Amerykański Wymiar Sprawiedliwości będzie musiał sprawę pociągnąć. Będzie się ona odbywała w świetle jupiterów i przy gwizdach ogromnej masy ludzkiej stanowiącej opinię publiczną. Już hurmem ruszyli koledzy artyści, reżyserzy i aktorzy, by stanąć murem za plecami obwinionego. Każde nadużycie, którego dopuścił się Wysoki Sąd rozpatrujacy sprawę 30 lat temu, teraz będzie wywleczone i rozdmuchane. Atmosfera kryzysu, która skompromitowała gospodarkę USA, wspomoże teraz wiatr wiejący w żagle krytyki amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości. Polański — będący teraz Znacznie Większym Artystą niż 30 lat temu, będzie stał wśród wrzawy owacji na stojąco – on, jako ten biedny, przesadnie potraktowany, szczuty przez tyle lat, że nawet jednego biednego Oskara odebrać osobiście nie mógł... On, wielki artysta, wieczny tułacz, wielki skrzywdzony... nawet jego "ofiara" mu wybacza... ba, owa "pokrzywdzona dzieweczka" doznała krzywdy tak na prawdę nie od niego, tylko od bezdusznych rodaków, od nękających ją reporterów, wzywających ją jako świadka, namawiających do wywiadu... no i te wszystkie palce, wytykające dziewczynę, i te usta, powtarzajace w nieskończoność: "zgwałcona, zgwałcona!"

   Polański wybrał znakomity moment, by wyjść z tej hecy bardziej zwycięzki, niż zwyczajnie uniewinniony. Opinię publiczną ma totalnie za sobą. Gdyby heca działa się dzisiaj, nikt nie wybaczyłby mu małego zapomnienia z trzynastoletnią dziewczynką. Ale teraz wszyscy widzą nie dziecko, tylko czterdziestoparoletnią matronę. Na ławie oskarżonych zasiada nie krewki Casanova, tylko sympatyczny dziadunio... No i jaki werdykt, drodzy Państwo?

  Osobiście mam wiele sympatii do Romka Polańskiego. Wdzięczny mu jestem za "Piratów" i za "Bal Wampirów", bardzo mi się podobał jako Papkin w "Zemście", ciekawie też został zrobiony "Frantic", inną jego twórczość znam, ale już mniej cenię. Daleki jestem od domagania się, by Sąd podał mi na tacy głowę Romana Polańskiego. Śmiem jednak twierdzić, że okoliczność, iż jest sławnym artystą, bardziej go moralnie obciąża, niż usprawiedliwia (o ile w ogóle można użyć słowa "usprawiedliwienie"). Szlachectwo – a więc w dzisiejszym świecie bycie sławnym, cenionym, tudzież reprezentując sobą konkretny wymiar artystycznej niepowtarzalności – to takie szlachectwo zobowiązuje, drodzy Państwo. Nie powinno być czymś, co ułatwia wtykanie rąk pod spódnicę co bardziej łakomym kąskom spośród rodzaju niewieściego... A jak się z takiego uławienia skorzystało, to bardzo przepraszam, ale jest to dla mnie przestępstwo nie tylko wobec nieletniej, nie tylko wobec zachodniej moralności, ale w tej samej mierze przeciwko sztuce. I dlatego sztuka nie powinna usprawiedliwiać przestępstwa, choćby i sztuka na miarę Polańskiego...