Krzywym okiem zgryźliwego optymisty

Flaszka

Przenieśmy się w krainę poezji i marzeń... Czyż marzenia nie były motorem napędowym najśmielszych przedsięwzięć ludzkości? Jasne, że tak. Toż już piramidy egipskie zbudowano w oparciu o rojenia o nieśmiertelności. Nu, a o czym marzy statystyczny Polak? czytaj dalej

Sekt się nie boję

Nie chcę powiedzieć, że nie ma czegoś takiego, jak niebezpieczna sekta. Śmiem jednak twierdzić, że niebezpieczeństwo to jest wysoce względne. Dla kogo niebezpieczna? Metkę „sekty” przylepia się też prawie każdemu ugrupowaniu religijnemu innemu niż Kościół Katolicki. Wyraźnie słowo „sekta” jest nadużywane, stosowane raczej jako obelga niż fachowe określenie. czytaj dalej

komentarze: 3
refleksje

Garść upodobań

Podobno super przebój Davida Bowie „Space Oddity” początkowo przeszedł bez większego echa. Był potem wykonywany w zmienionej wersji, pozbawionej tej swoistej patyny charakteryzującej brzmienia lat 60-tych. Brzmienie brzmieniem, ale mnie podobała się opowiadana tam historyjka faceta, który nie miał żadnego wpływu ani na swój sukces, ani na swój – tragiczny przecież – upadek. Wystrzelili go w kos... czytaj dalej

refleksje

Fotoradarem przez łeb!

     Hejże-ho! Jakże to się ostatnio narobiło… Jedzie sobie człowiek, jedzie drogą pustą… kierownicą kręci, trasy pilnuje, muzyki słucha, krajobraz podziwia, nie wyprzedza, z piskiem nie hamuje, pieszych puszcza, a tu nagle… czytaj dalej

podróże

Dać czadu w Czadzie...

   „No photo, no photo!” — krzyczy gniewnie w moją stronę wybitnie podenerwowana dziewczynka w kolorowej sukieneczce, machając sugestywnie dłonią w geście zdecydowanego przeczenia. Kiedy udaję, że nie kojarzę, że woła do mnie, zdecydowanym ruchem chwyta leżący na ziemi kamyk i robi zamach w moją stronę… No dobra, chowam aparat. Wiem, że na tym etapie nie pomoże udawanie, tutejsi ludzie są napra... czytaj dalej

komentarze: 3
podróże

Jak NIE PODRÓŻOWAĆ po Indiach…

   Kocham Indie za łatwość podróżowania! Można wybierać między niską ceną a wysokim komfortem, między romantyką zdezelowanego autobusu a rozkoszą rozbijania się klimatyzowaną limuzyną z szoferem przebranym za sługę dworu maharadży... Wszystko jest tylko kwestią tego, czego mamy w nadmiarze – czasu czy pieniędzy. Bo jeżeli nie ma się pieniędzy, a mamy czas – to w porządku, jedziemy dalej! Zużywa... czytaj dalej

komentarze: 5

Szwindel po europejsku...

      Miałem pisać o zwiedzaniu Delhi i docieraniu w ciekawe zakamarki tego niesamowitego miasta, ale pozwolę sobie – na fali aktualności – pociągnąć temat szwindli i przekrętów…      Może ktoś z Was chce tanio kupić nowy samochód? Rocznik prawie nówka, niski przebieg, stan idealny, dobrze wyposażony model, w dodatku w super okazyjnej cenie? Taką na przykład Dacię Duster za dokładnie 18 600 ... czytaj dalej

komentarze: 3
podróże

Szwindel po hindusku...

   Właściwie to już wróciliśmy... Żegnajcie Indie! Czas zwolnił tempo, by od razu przyspieszyć we młynie codzienności. Przeglądając dokonane w podróży wpisy blogowe złapałem się za głowę — Mamo! Stanowczo muszę napisać coś konkretniej i ciekawiej… Pozwólcie więc, że ogarnę wspomnienia, odfiltruję je ze zbędnej gadaniny o banalnych podróżnych hecach i spróbuję odmalować Indie takie, jakie żeśmy ... czytaj dalej

komentarze: 1
podróże

Vivat Hampi!

  Vivat Hampi! By dotrzeć do Hampi z Mahabalipuram trzeba przejść drogę przez mękę... Po pierwsze, nie wolno wierzyć mapie. Na mapie bowiem zaznaczona jest piękna i nieomal prosta linia kolejowa z Chennai (obok jest Mahabalipuram) do Hospet (obok jest właśnie Hampi). Ale to tylko pozory! Linia kolejowa może i jest, ale jeżeli jeździ nią bezpośredni pociąg z Chennai do Hospet, to podobno tyl... czytaj dalej

komentarze: 1